- Jestem tu kilka razy w tygodniu - podkreśla Łukasz Walczyk, chwaląc kolorowy wystrój i ciekawą atmosferę lokalu. Bo "Kombinator" to nie tylko piwo i słynna już kawa inka, można tu zajrzeć na koncert, wieczorek poetycki lub pokaz slajdów. Na co dzień kusi sporą ofertą gier planszowych. Grających w szachy, chińczyka czy monopol spotyka się tu niemal na każdym kroku. Przez środek baru biegnie tor do gry w nieco zapomniane kapsle, który kończy się rysunkiem kombinatu. O popularności nowego klubu świadczy fakt, że podczas ostatniego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zebrano w nim prawie tysiąc złotych.
Grających w szachy, chińczyka czy monopol spotyka się tu niemal na każdym kroku
Fot. Grzegorz Ziemiański



